Uczestnicy DOKSAN project
Relacje uczestników DOKSAN Project, indywidualne korzyści:
Tomek
Do podjęcia praktyki zen skłoniły mnie prawdopodobnie, przede wszystkim, dwie rzeczy.
Po pierwsze zwykła ciekawość. Chciałem się w końcu dowiedzieć o czym tak naprawdę mówią ci
wszyscy mistrzowie i nauczyciele praktyk duchowych, a czego nie jestem w stanie dostępnymi
mi środkami właściwie ani doświadczyć, ani zrozumieć. Po drugie, zdaje się, że nie do końca
wtedy uświadamiana, potrzeba odnalezienia swego rodzaju spokoju w mojej codziennej praktyce
życiowej, w której ( jak prawdopodobnie u większości ludzi współcześnie) zderzały się
z sobą i mieszały różnorodne doświadczenia, idee, często fragmentaryczne, zmienne i
sprzeczne wartości i narracje współczesnej nam codzienności kulturowej. Wiedziałem,
że muszę znaleźć jakiś sposób żeby to wszystko uporządkować i po prostu jakoś się
odnaleźć w tak zróżnicowanym świecie ale wiedziałem także, że w moim przypadku
zarówno religia jak i jakakolwiek znana mi w tym czasie teoria naukowa nie były
i nie będą mi przy tym zadaniu pomocne.
W praktyce zen prowadzonej pod okiem Roshi Reiko odnalazłem zarówno to czego
szukałem jak i coś czego się w ogóle nie spodziewałem. Jako ogólny trening umysłu
pozwoliła mi ona spojrzeć na swoje dotychczasowe życie i sposoby myślenia z niezbędnym
dla ich zrozumienia dystansem .
Jako bardziej świadomy uczestnik otaczającej mnie rzeczywistości zyskałem dużo większy
wpływ na własne życie, co właściwe zaowocowało (i nadal owocuje)
wymiernymi pozytywnymi efektami w pracy, kontaktach z ludźmi,
a także, przyniosło mi ogólnie wyższy poziom zadowolenia z życia jako takiego.
Tym, co mnie w trakcie jej prowadzenia m.in. uderzyło było to, jak mało tak naprawdę
jesteśmy skuteczni przy realizacji naszych różnorodnych planów , a jak wiele marnujemy
czasu i energii na zupełnie marginalne i prowadzące donikąd działania i kalkulacje,
stanowiące we wstecznym rozrachunku właściwie nieistotne elementy naszego życia.
Tu praktyka zen zadziałała, w moim przypadku, jako rodzaj katalizatora zwiększającego
efektywność na prawie każdym polu mojej aktywności oraz w pewnym sensie "odkurzacza"
usuwającego, wynikające z moich wcześniejszych przyzwyczajeń, różnorodne przeszkody.
Wcześniej, przed podjęciem treningu zen, słyszałem o rzeczach takich jak nirwana,
satori ( oświecenie), kensho ( chwilowe oświecenie), praktyce rozwiązywania koanów itd.
Miałem również o nich swoje własne, dość swobodne i nawet dość sympatyczne wyobrażenie.
W tym miejscu, w konfrontacji z praktyką prowadzoną pod okiem prawdziwego mistrza zen,
czekało mnie chyba największe zaskoczenie w moim całym dorosłym życiu.
Kompletnie nie spodziewałem się tego, że doświadczenie jakie jest udziałem
praktykującego jest tak realne i tak bardzo konkretne. Jak się dość szybko okazało
powyższe elementy praktyki nie są jakimiś mniej lub bardziej metafizycznymi,
subiektywnymi majakami "facetów siedzących w kucki, w jakichś górskich jaskiniach",
ale konkretnymi, możliwymi do doświadczenia, stanami umysłu, odkrywającymi
przed praktykującym jego faktyczne miejsce w świecie.
Moje uczucia towarzyszące tego typu momentom postępów w praktyce prawie zawsze
stanowiły kombinację zaskoczenia (poznawczego) i wdzięczności zarówno Roshi,
jak i wszystkim tym z którymi mogłem i mogę wspólnie prowadzić praktykę- czyli Sandze.
Obecnie sądzę, że właściwie każdy człowiek powinien, chociażby z czystej ciekawości,
doświadczyć (oczywiście po wcześniejszym niewielkim przygotowaniu ) tzw. seshin
(tygodniowy okres intensywnej praktyki medytacyjnej) oraz spróbować rozwiązać jeden
lub kilka koanów pod okiem mistrza zen. Prawdopodobnie nie ma innego sposobu aby
dowiedzieć się o sobie samym ( czyli teoretycznie o kimś, kim powinniśmy być chyba
najbardziej zainteresowani) tego co ja już wiem dzięki Roshi Reiko. Co każdy zrobi
z tą wiedzą, zależy już tylko od niego, jednak wyboru dokonuje wzbogacony o doświadczenie,
którego niepraktykujący właściwie nigdy nie zdobędą.
W praktyce odkryłem również aspekt w pewnym sensie "przygodowy".
Ze względu na wysiłek fizyczny i psychiczny, który często trzeba włożyć w siedzenia,
radość z postępów i czasami frustracje z powodu ich braków, różnorodne miejsca
w których się ją prowadzi, ludzi których się w jej trakcie poznaje, przyjaźnie
które się rozwija, czasem konflikty, które trzeba nauczyć się przezwyciężać
oraz jej wiele innych aspektów - stanowi ona dla mnie o wzbogaceniu życia,
które często we współczesnym świecie, dla wielu ludzi odsłania swe uroki w
bardzo ograniczonym zakresie.
Tomek - przedsiębiorca rynku nieruchomości, doktorant filozofii UJ (Wrocław).


