Uczestnicy DOKSAN project
Relacje uczestników DOKSAN Project, indywidualne korzyści:
Mariusz Chmielewski
ZEN z całą pewnością mnie uspokaja. Pozwala się głęboko wyciszyć i pozaglądać w siebie,
poprzyglądać się sobie. Jeśli miałbym porównać siebie z okresu przed rozpoczęciem praktyki
i siebie, jakim jestem w chwili obecnej widzę, że wiele zaszło zmian.
Oczywiście na to jakim jestem dzisiaj człowiekiem miało wpływ bardzo wiele czynników.
Przez ostatnie lata dorastałem jak każdy w moim wieku i względnie podobnej sytuacji
(pracowałem, ukończyłem studia itp.). Towarzysząca mi w tym wszystkim praktyka pozwoliła
jednak nie tracić kontaktu z moimi najgłębszymi potrzebami; pozwoliła dopuszczać je do
głosu w codziennym życiu; nie zagłuszać ich pogonią za całą masą sztucznie wykreowanych pragnień.
Zmiany, które obserwuje w sobie to: większe osadzenie w sobie, poznanie swoich ograniczeń,
zwiększenie świadomości własnych emocji i uważności w rozpoznawaniu źródła swoich pragnień,
uświadamianie sobie własnych uwarunkowań, otwartość na świat, wzrastającą empatię i akceptację
dla życia. Wszystko to nie nastąpiło jednak poprzez sam fakt siedzenia na wypełnionej łuskami
z gryki poduszce... :) Chociaż - paradoksalnie - to właśnie siedzenie na niej umożliwiło
zatrzymanie się i wyciszenie by dotrzeć do tego, co niedyskursywne, do tego,
co najczęściej pozostaje ukryte dla świadomości, a za czym w naturalny sposób się tęskni.
Praktyka medytacji jest tym czynnikiem, który przez ostatnie lata utrzymywał
przy życiu i pogłębiał moje wewnętrzne poszukiwanie. Dzięki ZEN zyskałem inny punkt widzenia,
zyskałem perspektywę z której widzę więcej - widzę Siebie. I działa to w dwie strony.
Po pierwsze przeżywam życie głębiej, zgodnie z posiadanym zakresem wrażliwości i charakterem.
Po drugie widzę tysiące głupich błędów które ciągle popełniam (ale skoro je widzę
to i mogę poprawiać).
Jeśli miałbym mówić innym o tym, co daje ZEN - wychodząc z założenia, że coś jednak
daje - to powiedziałbym, że daje życie wolne od uwarunkowań, a właściwie
od przywiązywania się do nich. Perspektywa ZEN jest dla mnie perspektywą przekraczającą
religijne, kulturowe, czy światopoglądowe różnice, pozwala bowiem zyskać tożsamość
wolną od całej masy intelektualnych teorii, które na co dzień organizują nam rzeczywistość,
a tak naprawdę strasznie ograniczają. Widzę po sobie jak bardzo byłem niegdyś zamknięty,
związany i bezradny wobec ładunku teorii, w których - akurat ja - wyrosłem. Zdarzyło się,
że pojechałem na seshin (siedmiodniowe odosobnienie) i zaczęło się praktykowanie.
I tak od przeszło 4 lat...
Trudno o tym mówić (pisać). W jakimś stopniu można. Doświadczenie jest jednak zawsze
czymś intelektualnie nieprzekazywalnym. To się po prostu czuje.
Mariusz Chmielewski (absolwent filozofii, obecnie imający się kilku prac dorywczych
w charakterze pracownika technicznego i malarza)


