Uczestnicy DOKSAN project
Relacje uczestników DOKSAN Project, indywidualne korzyści:
Katarzyna
Droga do praktyki zen.
Podstawowe pytanie: Dlaczego rozpoczęłam praktykę zen?
Być może była mi pisana, gdyż w momencie narodzin oboje moich rodziców
czynnie praktykowało zen. Jednak z ojcem drogi mojej rodziny się
rozeszły, a mama poszła ostatecznie swoją własną, nie związaną z zen ścieżką.
Zatem odkryłam zen nie w domu, lecz dużo później, jako świadoma i prawie już
wówczas dorosła osoba. Pełna dobra, wrażliwości, ale z jakiegoś powodu nieszczęśliwa,
zalękniona, jak większość dorastających młodych ludzi. Na poduszkę zaprowadziła
mnie zatem po prostu chęć zrozumienia tego, co się ze mną wówczas działo,
chęć poznania samej siebie, poprawienia relacji z najbliższymi,
pragnienie pozbycia się iluzji, lęków i wkrętów naszego umysłu,
ogromna potrzeba wewnętrznego spokoju oraz po prostu potrzeba bycia szczęśliwą.
Pierwsze silne doświadczenie
Pierwszy kontakt z Roshi Reiko miał dla mnie decydujące znaczenie.
Moc i siła bijąca od Roshi oraz niezwykła Roshi swoboda oraz autentyczność
sprawiły, że po pierwsze- zaufałam i rozpoczęłam swoją przygodę z zen.
Nie powiem, że nie miałam międzyczasie żadnych wątpliwości. Były i to całe mnóstwo!
Aż do momentu pierwszego autentycznego, rzeczywistego doświadczenia,
którym było rozwiązanie pierwszego koanu. Moja wizja siebie i świata
odwróciły się wówczas do góry nogami. Nagle, co wydaje się absurdalne,
pojęłam o czym mówili przed wiekami cytowani do dziś Mistrzowie.
W jednej chwili ten niedostępny świat stał się również moim własnym.
Wszystko zlało się ze sobą w spójną całość. I obudziła się we mnie wdzięczność,
niekończąca się wdzięczność za wszystko, co dostaję; za możliwość spotkania Roshi
na swojej drodze; za to poczucie bezpieczeństwa; za samo życie i za tą pogłębioną świadomość.
Praktyka
Ale jak się później okazało, zen to nie tylko ten jeden wgląd. To cała praktyka!
Mocna, wytężona praca, która wymaga ogromnej wewnętrznej mobilizacji,
całe mnóstwo koanów do przejścia i całe mnóstwo godzin spędzonych na poduszce.
Jednak, o dziwo, to pierwsze doświadczenie autentyczności i namacalności zen
oraz cudownie kojący wpływ na mnie każdego kolejnego seshin sprawia, że mi się
po prostu chce! Że mi się nawet baaaaardzo chce znowu usiąść na poduszce!
Wpływ na życie
Medytację zen praktykuję już od 5-ciu lat i mogę szczerze powiedzieć,
że już zmieniła i nadal zmienia ona całe moje życie. Takie z najbardziej
namacalnych zmian, to poprawa relacji w rodzinie, większe otwarcie na kontakt
z innymi ludźmi, bliższy kontakt z samą sobą. Poza tym cały czas uczy mnie jak
nie tylko słyszeć, ale jak z empatią słuchać , jak nie tylko mówić, ale jak rozmawiać,
jak z uważnością obserwować świat i jak spontanicznie działać. Z pewnością pomaga mi
w podejmowaniu ważnych, życiowych decyzji. Daje mi siłę i motywację.
Uczy jak być do końca i po prostu sobą. To zaś ma ogromne znaczenie w dziedzinie,
którą się zajmuję, a którą jest ogólnie mówiąc sztuka. W niej bowiem bycie autentycznym,
szczerym i odważnym jest gwarancją DOBREJ TWÓRCZOŚCI.
Zajmując się m.in. projektowaniem ceramiki, rzeźbą, rysunkiem oraz malarstwem zauważyłam,
że pod wpływem medytacji zen mogę nie tylko dłużej utrzymać koncentrację,
co w niewiarygodny sposób zwiększa efektywność mojej pracy, ale również maksymalnie,
jak to jest tylko możliwe angażować się w to, co robię. Dzięki temu czerpię ogrom radości
z samego procesu tworzenia.
Powiem też, że poprzez praktykę zwiększa się moja wiara w samorealizację,
jak również w ogromną i nieprzekładalną na nic wartośd oraz moc posiadania pasji.
I tak też w życiu poza sztuką kocham taniec oraz śpiew. A ponieważ widzę prawie wszystko
oczami artysty, odczuwam zen właśnie jako taniec, jako ten moment w tańcu kiedy najwspanialej
jest być tu i teraz.
Katarzyna - absolwentka Akademii Sztuk Pięknych


