Uczestnicy DOKSAN project
Relacje uczestników DOKSAN Project, indywidualne korzyści:
Jolanta
Moje spotkanie z medytacją zen zaczęło się kilkanaście lat temu. Zawsze intelektualizowałam ponad miarę , co chyba wiąże sie z moim zawodem- pracuję naukowo. Nawyk ciągłego myślenia i rozważania na różne tematy sprawił, że szybciej się męczyłam , a w głowie i tak miałam mętlik. Trudno już było myśleć jasno. Dlatego kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z buddyzmem zen i osobą Roshi Marii Monety Malewskiej, poczułam, że tutaj może tkwić rozwiązanie moich rozterek, po prostu przez odcięcie sie od nich. Siedzenie w zazen, monotonne liczenie do dziesięciu i z powrotem i znów to samo, wyprało umysł z niepotrzebnych dywagacji. Medytuję już od paru ładnych lat, chociaż muszę stwierdzić z ubolewaniem, ze brakuje mi systematyczności. Na pewno rezultaty byłyby wówczas lepsze.
Co dała mi medytacja- niesystematyczna, ale długoletnia? Nauczyłam się uwalniać umysł i od czasu do czasu wyrzucam niepotrzebny balast. Również w okresach emocjonalnego napięcia z chęcią i z wewnętrznym przekonaniem siadam w zazen, po kolejnych siedzeniach, napięcie zmniejsza się. Zazen, zwłaszcza odbywany w grupie, gdzie energia się potęguje, wydobywa ze mnie dobre uczucia czułości, zrozumienia i jedności. Jestem pełna życzliwości do ludzi, łatwiej wybaczam, łatwiejsze stają się także do przejścia doznane przykrości. Przyznaję, że medytuje nieregularnie, ale moje wewnętrzne stany duchowe czasem wręcz dopominają się o zazen.
W dłuższej perspektywie zazen przyczynił się także do udoskonalenia mojego oddechu, oddycham regularnie, płynnie i przez nos. A oddech to życie. Więc i ono stało sie bardziej uporządkowane. Oparcie sie na świadomym oddechu pozwala mi prowadzić skuteczne rozmowy telefoniczne, gdy często w ogóle nie znam rozmówcy lub jestem zdenerwowana przed rozpoczęciem konwersacji. Często w codziennym życiu wykonuję tzw. pełny oddech: wydech i wdech z zatrzymaniem i użyciem przepony, znakomicie mnie on oczyszcza i gromadzi siły do kolejnych kroków. W dłuższej perspektywie zauważyłam też korzyści w postaci opanowania wybujałych stanów emocjonalnych ( czyli mocniej stąpam po ziemi),trudniej tez jest wyprowadzić mnie z równowagi. Po prostu medytując, łatwiej się żyje.
Jolanta


